ul. Skośna 36  +48 695 633 683   jchkwstarogard@gmail.com A A A  

+ ... zacznij zyć

data dodania: sobota, 19.03.2022

Dlaczego Droga Krzyżowa wiedzie przez nasze życie?

Gd`yby życie było tylko szczęśliwe, nuda zabiłaby radość życia.

Gdyby człowiekowi wszystko było wolno, każdy z nas sięgnąłby dna. Gdyby nikt od nas niczego nie chciał, czulibyśmy się niepotrzebni. Gdyby człowiek myślał tylko o ziemskich sprawach, nie wyszedłby poza świadomość zwierzęcia.

Czego uczy Droga Krzyżowa?

- Po cierpieniu przyjdzie radość - na tym, czy na tamtym świecie.

- Żeby godnie przeżyć życie, trzeba je komuś ofiarować, poświęcić się dla kogoś.

- Wszystko, co nas spotyka, ma swój sens, nawet jeśli jest ukryty. Dopiero z czasem może się okazać, że „tak miało być”.

- Życie nie jest proste, ani sprawiedliwe. Trzeba starać się je przejść, a na nagrodę liczyć dopiero po śmierci.

- To, co materialne, przeminie. To, co mamy w sercu zostanie.

            Zapraszam wszystkich na nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Może na tych nabożeństwach odnajdziesz swoją drogę?

 

„Jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to, że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi. A także aroganckie przeświadczenie, że możemy obyć się bez wzorów (zarówno estetycznych, jak i moralnych), bo rzekomo nasza sytuacja w świecie jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. Dlatego właśnie odrzucamy pomoc tradycji, brniemy w naszą samotność, grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki.”       (Zbigniew Herbert „Duszyczka”)

 

Módlmy się o koniec wojny na Ukrainie

Lubimy czasem narzekać, że w Polsce za drogo, że za zimno, że czegoś brakuje…

Ale kiedy patrzymy na ogrom tragedii za wschodnią granicą, wiele z tych narzekań powinno się skończyć.

Z Polski w ostatnich 20 latach też wyjechało wiele osób, ale w zupełnie innych okolicznościach. A i tak wielu zostawiło w kraju swoich rodziców i bliskich. Tylko oni wiedzą, ile ich kosztuje rozłąka. Tylko oni wiedzą, ile wylali łez na obczyźnie.

Podobnie czują się Ci, których przyjmujemy do Polski jako emigrantów.

Czego teraz potrzebują najbardziej? Tłumaczy i psychologów. Bo rzeczy materialne, to czasem sprawa drugorzędna.

Proszę, przyjmujcie Komunię Świętą wynagradzającą za tych, którzy na Ukrainie polegli. Módlcie się o pomoc z nieba dla tych, którzy muszą nieść teraz bagaż cierpień i walczyć za ojczyznę, którzy niosą krzyż życia na obczyźnie.

Z nutką patriotyzmu…

„Pytasz mnie: „Co właściwie Cię tu trzyma”?

Mówisz mi, że nad Polską „szare mgły”.

Pytasz mnie: „Czy rodzina, czy dziewczyna?”

I cóż ja i cóż ja odpowiem Ci?

Może to ten szczególny kolor nieba.

Może to tu przeżytych tyle lat.

Może to ten pszeniczny zapach chleba.

Może to pochylone strzechy chat.

 

Może to przeznaczenie zapisane w gwiazdach.

Może przed domem ten wiosenny zapach bzu.

Może bociany, co wracają tu do gniazda.

Coś, co każe im powracać tu.

 

Mówisz mi, że inaczej żyją ludzie.

Mówisz mi, że gdzieś ludzie żyją lżej.

Mówisz mi: „Krótki sierpień, długi grudzień”.

Mówisz mi: „Długie noce, krótkie dnie”.

 

Mówisz mi: „Słuchaj stary, jedno życie”.

Mówisz mi: „Spakuj rzeczy, wyjedź stąd”.

Mówisz mi: „Wstań i spakuj się o świcie.

Czy to warto tak pod górę, tak pod prąd?”.

 

Może to przeznaczenie zapisane w gwiazdach.

Może przed domem ten wiosenny zapach bzu.

Może bociany co wracają tu do gniazda,

Coś co każe im powracać tu.

Może to zapomniana dawno gdzieś muzyka.

Może melodia, która w sercu cicho brzmi.

Może mazurki, może walce Fryderyka.

Może nadzieja doczekania lepszych dni.                 

(„Pytasz mnie” A.Rosiewicz)

+ ... zacznij zyć

data dodania: sobota, 19.03.2022

Dlaczego Droga Krzyżowa wiedzie przez nasze życie?

Gd`yby życie było tylko szczęśliwe, nuda zabiłaby radość życia.

Gdyby człowiekowi wszystko było wolno, każdy z nas sięgnąłby dna. Gdyby nikt od nas niczego nie chciał, czulibyśmy się niepotrzebni. Gdyby człowiek myślał tylko o ziemskich sprawach, nie wyszedłby poza świadomość zwierzęcia.

Czego uczy Droga Krzyżowa?

- Po cierpieniu przyjdzie radość - na tym, czy na tamtym świecie.

- Żeby godnie przeżyć życie, trzeba je komuś ofiarować, poświęcić się dla kogoś.

- Wszystko, co nas spotyka, ma swój sens, nawet jeśli jest ukryty. Dopiero z czasem może się okazać, że „tak miało być”.

- Życie nie jest proste, ani sprawiedliwe. Trzeba starać się je przejść, a na nagrodę liczyć dopiero po śmierci.

- To, co materialne, przeminie. To, co mamy w sercu zostanie.

            Zapraszam wszystkich na nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Może na tych nabożeństwach odnajdziesz swoją drogę?

 

„Jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to, że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi. A także aroganckie przeświadczenie, że możemy obyć się bez wzorów (zarówno estetycznych, jak i moralnych), bo rzekomo nasza sytuacja w świecie jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. Dlatego właśnie odrzucamy pomoc tradycji, brniemy w naszą samotność, grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki.”       (Zbigniew Herbert „Duszyczka”)

 

Módlmy się o koniec wojny na Ukrainie

Lubimy czasem narzekać, że w Polsce za drogo, że za zimno, że czegoś brakuje…

Ale kiedy patrzymy na ogrom tragedii za wschodnią granicą, wiele z tych narzekań powinno się skończyć.

Z Polski w ostatnich 20 latach też wyjechało wiele osób, ale w zupełnie innych okolicznościach. A i tak wielu zostawiło w kraju swoich rodziców i bliskich. Tylko oni wiedzą, ile ich kosztuje rozłąka. Tylko oni wiedzą, ile wylali łez na obczyźnie.

Podobnie czują się Ci, których przyjmujemy do Polski jako emigrantów.

Czego teraz potrzebują najbardziej? Tłumaczy i psychologów. Bo rzeczy materialne, to czasem sprawa drugorzędna.

Proszę, przyjmujcie Komunię Świętą wynagradzającą za tych, którzy na Ukrainie polegli. Módlcie się o pomoc z nieba dla tych, którzy muszą nieść teraz bagaż cierpień i walczyć za ojczyznę, którzy niosą krzyż życia na obczyźnie.

Z nutką patriotyzmu…

„Pytasz mnie: „Co właściwie Cię tu trzyma”?

Mówisz mi, że nad Polską „szare mgły”.

Pytasz mnie: „Czy rodzina, czy dziewczyna?”

I cóż ja i cóż ja odpowiem Ci?

Może to ten szczególny kolor nieba.

Może to tu przeżytych tyle lat.

Może to ten pszeniczny zapach chleba.

Może to pochylone strzechy chat.

 

Może to przeznaczenie zapisane w gwiazdach.

Może przed domem ten wiosenny zapach bzu.

Może bociany, co wracają tu do gniazda.

Coś, co każe im powracać tu.

 

Mówisz mi, że inaczej żyją ludzie.

Mówisz mi, że gdzieś ludzie żyją lżej.

Mówisz mi: „Krótki sierpień, długi grudzień”.

Mówisz mi: „Długie noce, krótkie dnie”.

 

Mówisz mi: „Słuchaj stary, jedno życie”.

Mówisz mi: „Spakuj rzeczy, wyjedź stąd”.

Mówisz mi: „Wstań i spakuj się o świcie.

Czy to warto tak pod górę, tak pod prąd?”.

 

Może to przeznaczenie zapisane w gwiazdach.

Może przed domem ten wiosenny zapach bzu.

Może bociany co wracają tu do gniazda,

Coś co każe im powracać tu.

Może to zapomniana dawno gdzieś muzyka.

Może melodia, która w sercu cicho brzmi.

Może mazurki, może walce Fryderyka.

Może nadzieja doczekania lepszych dni.                 

(„Pytasz mnie” A.Rosiewicz)

+ ... zacznij żyć

data dodania: sobota, 12.03.2022

II Niedziela Wielkiego Postu                                            

O EUCHARYSTII - Rekolekcje wielkopostne. Głosi Patrycja Hurlak - Nawrócona wiedźma.

20 marca 2022 - Msze św. o godz. 8.00, 10.00, 11.30, 13.00, 18.00 ze świadectwem. Przed każdą Mszą św. Koronka do Bożego Miłosierdzia. Różaniec o godz. 9.30 - o pokój na świecie. Gorzkie żale z kazaniem pasyjnym o godz. 16.00.

21, 22, 23 marca 2022 Godz. 17.00 Nabożeństwo Eucharystyczne dla Rodziców i dzieci.

Godz. 18.00 Msza św. z nauką rekolekcyjną

Godzina 19.00 Nabożeństwo Eucharystyczne dla Wszystkich oraz dla Rodziców i młodzieży przygotowującej się do bierzmowania.

INFORMACJE   CARITAS   O   POMOCY   UKRAINIE

1. Caritas prosi o kontynuację zbiórki na rzecz Ukrainy. Potrzebne są przede wszystkim:

– żywność z długim terminem przydatności do spożycia;
– środki czystości; środki higieniczne; produkty dla dzieci: pampersy, chusteczki nawilżane, kosmetyki, kaszki, słoiczki;
– nowe: koce, śpiwory, ręczniki, poszewki, poduszki, kołdry;

Zebrane produkty należy dostarczać do magazynu Caritas w Jabłowie od poniedziałku do piątku w godzinach od 8.00 do 12.00, w soboty od 10.00 do 12.00. W innych terminach po wcześniejszym, telefonicznym uzgodnieniu (tel. 793 822 458).

2. Informacje o możliwych miejscach zakwaterowania należy zgłaszać poprzez formularz na stronie internetowej: www.pelplin.caritas.pl, zakładka Pomoc Ukrainie pilne potrzeby. W zależności od rozwoju sytuacji i napływu uchodźców, w porozumieniu z wojewodami pomorskim i kujawsko-pomorskim, Caritas skontaktuje się ze zgłoszonymi osobami.

3.Caritas Diecezji Pelplińskiej w ramach działalności Centrum Pomocy Uchodźcom udziela wsparcia osobom niepełnosprawnym i chorym przybyłym z Ukrainy. Kontaktować się można z Marzeną Partyką (WTZ Skórcz) tel. 58 582 40 01 i Edytą Grzonką (ŚDS Rajkowy) tel. 503 123 543.

4. Caritas dziękuje za wszystkie ofiary pieniężne na pomoc Ukrainie. Parafie, które jeszcze tego nie zrobiły, powinny dokonać wpłaty na rachunek bankowy Caritas Diecezji Pelplińskiej  48 8342 0009 2000 1876 2000 0003 z dopiskiem „Pomoc Ukrainie”.

5. Caritas Diecezji udziela wsparcia finansowego na zabezpieczenie podstawowych potrzeb bytowych uchodźców przebywających na terenie parafii. W celu uzyskania pomocy należy przesłać na adres: pelplin@caritas.pl wniosek z podaniem zapotrzebowania oraz celu, na jaki zostaną przeznaczone środki. Konieczne jest rozliczanie tej pomocy fakturami.

6. Wszelkie informacje o pomocy dostępne są na stronie internetowej Caritas Diecezjalnej. W przypadku pytań czy problemów należy skontaktować się z centralą Caritas tel. 58 536 15 31, 793 820 764 lub 793 751 751. 

+ ... zacznij żyć

data dodania: sobota, 05.03.2022

 MATKO BOŻA FATIMSKA

Umiłowana Matko nas wszystkich, chroń nasze życie w Twoich ramionach. Błogosław i umacniaj każde pragnienie dobra. Ożywiaj i posilaj wiarę, wspieraj i rozjaśniaj nadzieje, rozbudzaj i ożywiaj miłosierdzie. Prowadź nas na drodze świętości.

Otocz opieką nas wszystkich, abyśmy byli wierni Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi. Ponieważ sami z siebie tak niewiele potrafimy, dlatego całą naszą ufność pokładamy w Tobie i w Twoim Niepokalanym Sercu.

Broń nas i prowadź, wstawiaj się za Nami u Swego Syna Jezusa Chrystusa, abyśmy nie zgubili kierunku drogi życia, który wskazuje Twoje Niepokalane Serce.

Weź w obronę Naród Ukraiński, zatrzymaj wojnę i mordowanie niewinnych ludzi. Przytul poranionych, smutnych i załamanych a tych, którzy odchodzą z tej ziemi przeprowadź do Swojego Syna  Amen.

 

SUPLIKACJE
Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami!
Od powietrza, głodu, ognia i wojny, wybaw nas Panie!

Od nagłej a niespodzianej śmierci, zachowaj nas Panie!

My grzeszni, Ciebie Boże, prosimy, wysłuchaj nas Panie!
Jezu, przepuść! Jezu, wysłuchaj, o Jezu, Jezu, Jezu, zmiłuj się nad nami!
Maryjo, uproś, Maryjo, ubłagaj, o Maryjo, Matko Boska, przyczyń się za nami!

 

Jak dobrze by było, gdyby ludzie się kochali, gdyby ludzie się modlili…

Wojna rodzi się z nienawiści. Ktoś, kto kocha bliźniego, nie będzie nikogo zabijał, nie chce nieszczęścia innych.

Kto kocha , modli się za nich. 

Modli się też za siebie, bo siebie też kocha.

Świat obiegło ostatnimi czasy zdjęcie ukraińskich żołnierzy klęczących przed ikoną Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Klęczeli w okopach. Jaki to znak dla nas zabieganych i w miarę bezpiecznych - czas i miejsce na modlitwę są zawsze.

Żołnierze dali jeszcze świadectwo: od czasu jak się modlą, rosyjskie kule ich omijają. 

Ile takich pięknych opowieści mieli nasi dziadkowie z czasów II wojny światowej, czy komunizmu - modlitwa ich ocaliła.

Modlitwa rodzi się z więzi z Bogiem, z potrzeby kochającego, ufnego serca.

Można mieć wszystko: jachty, samoloty, niezliczone bogactwa w bankach i nikogo nie kochać. Można mieć małą lepiankę, chleb ze smalcem i ciepłą wodę, a tak kochać innych, że ostatnim zapasem prowiantu z nimi się podzielimy.

Wojna o terytoria nie przebiega tylko za naszą wschodnią granicą. Wojna toczy się także o nasze serca. „Czy Ty w piekło uderzysz, czy w niebo zaświecisz…”.

 

Modlitwa o wschodzie słońca

 

Każdy Twój wyrok przyjmę twardy.

Przed mocą Twoją się ukorzę.

Ale chroń mnie, Panie, od pogardy,

od nienawiści strzeż mnie, Boże.

 

Wszak Tyś jest niezmierzone dobro,

którego nie wyrażą słowa.

Więc mnie od nienawiści obroń

i od pogardy mnie zachowaj.

 

Co postanowisz, niech się ziści,

niechaj się wola Twoja stanie.

Ale zbaw mnie od nienawiści.

Ocal mnie od pogardy Panie.

 

Słowa piosenki: Jacek Kaczmarski

+ ... zacznij żyć

data dodania: sobota, 26.02.2022

Wyłączenie umysłu i serca w XXI wieku

O tym, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od urządzeń elektronicznych, przekonujemy się, gdy na przykład brakuje prądu elektrycznego.

Najbardziej nieszczęśliwe są wtedy osoby uzależnione od telefonu komórkowego lub od łączenia się z internetem.

Alarmujące dane w tym zakresie przekazują psychologowie, którzy zauważyli, że świat rzeczywisty, realny, obecnie ma drugorzędne znaczenie wobec świata wirtualnego - to, co dzieje się w internecie, na Facebooku, na Instagramie czy TikToku - jest ważniejsze dla wielu ludzi, niż to, co dzieje się wokół nas.

Tymczasem edukacja przyszłości ma opierać się na systemie 4K: kooperacja, krytyczne myślenie, komunikacja i kreatywność. Oczywiście 4K, ale w warunkach rzeczywistości realnej. I tu pojawia się problem.

Kooperacja - czyli współdziałanie, współpraca - obecnie tylko przez internet; krytyczne myślenie - wyłączone, bo za nas myśli sztuczna inteligencja w koncernach informatycznych; komunikacja - najlepiej anonimowa, bo łatwiej się hejtuje, zresztą nawet bez hejtu - nie chce się rozmawiać, bo brak tematów, życzliwego zainteresowania drugim człowiekiem; długo by pisać, a niektórym i pisanie sprawia trudność; kreatywność - tylko taka, która nie wymaga niczego więcej, jak kliknięcia.

Taka to przyszłość 4K.

Druga uwaga psychologów: przestajemy szukać miłości. Bo za trudna, czasem rani, wiąże się z lękiem, trzeba się poświęcać żeby przetrwała, nudzi się, daje mało korzyści, a poza tym te „korzyści” można zastąpić innymi relacjami.

Zatem można powiedzieć, że w XXI wieku wyłączamy swój umysł i serce.

Gdzie tu miejsce dla Boga?

Ani w umyśle, ani w sercu.

Czyżbyśmy zbliżali się do momentu, w którym Bóg będzie musiał przyjść do nas z zewnątrz, z wysokości?

Dziękuję Wam, że jesteście w niedzielę na Mszach świętych tu, na Przylesiu.

Zawsze cieszę się, kiedy widzę, że przychodzicie licznie do kościoła, że przystępujecie do sakramentów świętych, bo chociaż można Was uznać za „ginący gatunek” - jesteście wciąż nadzieją Boga na ziemi, jesteście moją nadzieją na żywy Kościół. Takich Parafian zawsze będę ze świecą szukał, bo dla Was chce się pracować i warto Wam służyć.

 

 

 

Co nam zabiera grzech?

 

Znam ludzi, którzy się zaprą i powiedzą, że grzech im niczego nie odbiera. Że dzięki temu, że nie przestrzegają przykazań, czują się wolni, spełnieni, niczego im nie brakuje, sami ustalają sobie kodeks wartości i niczego się nie boją.

Takie osoby powinny odwiedzić hospicjum i posłuchać, jak się wypowiadają osoby niewierzące, które za chwilę umrą. Bardzo się boją. Żałują wielu rzeczy. Umierają niespokojni, w przeciwieństwie do osób, które są wierzącymi, przyjęły sakrament namaszczenia chorych.

Jakie są konsekwencje grzechu?

Kto czytał Księgę Rodzaju, a dokładnie fragment po zerwaniu zakazanego owocu z drzewa poznania dobra i zła, potrafi wyliczyć takie konsekwencje:

- odebranie wewnętrznego spokoju (Adam i Ewa odkryli, że są nadzy, zaczęli się bać, wstydzili się),

- zerwanie przyjaźni ze Stwórcą (Adam i Ewa ukryli się przed Bogiem),

- zniszczenie harmonii w związku z drugim człowiekiem, w relacjach międzyludzkich (Adam zaczął oskarżać Ewę o ściągnięcie na nich grzechu).

            Jeśli te trzy sprawy wskazane powyżej, jako efekty grzechu, nie mają dla kogoś znaczenia, to rzeczywiście - nie powinien on zmieniać swojego postępowania.

 

 

 

 

+ ... zacznij żyć

data dodania: sobota, 19.02.2022

A jeśli zgubiliśmy modlitwę?

 

Niedawno napisałem na Facebooku, na naszej parafialnej stronie, pod zdjęciem figury św. Antoniego,
że „czeka na nas w Padwie”. I wierzę, że tak jest i w takim wizerunku będzie za jakiś czas z nami.

Świętego Antoniego zawsze prosimy o pomoc, gdy chcemy, żeby poszukał zgubionych przez nas rzeczy, ale
w swoim życiu św. Antoni nie był „biurem rzeczy zgubionych”, tylko mądrym człowiekiem z krwi i kości.
W Jego żywocie można znaleźć wiele pouczających historii.

Pewien brat zakonny powiedział do Antoniego „Módl się za mnie”. A wtedy św. Antoni powiedział: „Ani ja się nad Tobą nie zlituję, ani Bóg, jeśli ty sam nie zdobędziesz się
na gorliwą modlitwę”.

Ewangelizatorzy też dowodzą, że trzeba w życiu trochę czasu „zmarnować” na modlitwie, żeby widzieć jej efekty. Niestety, czasem nie widzimy efektów modlitwy, choć uczeni w Piśmie dowodzą, że żadna szczera modlitwa się nie „marnuje”. Na ten „brak efektów” św. Antoni też miał wytłumaczenie, mówiąc: „Nikt nie może wejść do królestwa niebieskiego nie wypróbowany”, czasem trzeba swoje wycierpieć. „Żelazo hartuje się w ogniu”.

Dlaczego czujemy się tak źle, gdy myślimy,
 że modlitwa nie została wysłuchana? Bo chcielibyśmy, żeby było „po naszemu”, a tak nie jest.

Na ziemi jest wiele sideł złego ducha, które pozwalają myśleć, że nic nie ulega w naszym życiu poprawie. Kto z tych sideł wyjdzie obronną ręką? Św. Antoni twierdził,
że „pokora”. Czyli przyjęcie pewnych niedogodności
w pokorze, może pozwolić na wyjście „obronną ręką”
w perspektywie wieczności.

A jeśli „zgubiliśmy” modlitwę, wystarczy powiedzieć: „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1Sm 3, 9). Tak z pokorą powiedział Samuel do Boga i od tego momentu „Samuel dorastał, a Pan był z nim. Nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię” (1Sm 3, 19), co znaczy, że każde słowo modlitwy Samuela było wysłuchane.

 

Papież Franciszek na „Anioł Pański” 9 stycznia 2022:

 

„Wszyscy jesteśmy zanurzeni w problemach życia i w wielu zawiłych sytuacjach, wezwani do stawienia czoła trudnym chwilom. Ale jeśli nie chcemy dać się wciągnąć w problemy
i zostać nimi przygnieceni, musimy wznieść wszystko ku górze. A to właśnie czyni modlitwa, która nie jest drogą ucieczki od problemów (…) modlitwa daje siłę, by iść naprzód. (…) To dialog z Bogiem, słuchanie Jego Słowa, adoracja, trwanie w milczeniu i powierzanie Mu tego, czym żyjemy. Modlitwa „otwiera niebo”: daje życiu  tlen, przestrzeń do oddychania nawet podczas udręki.”

 

            Dziękuję wszystkim grupom modlitewnym działającym w naszej Parafii, za poświęcony czas i żarliwość w modlitwie, za wszelką okazaną pomoc. Wasza ofiarność
w modlitwie ma wielką moc. Każdy z Was, w każdej z naszych wspólnot, jest mile widziany, jest mnie i Bogu niezwykle potrzebny.

            A gdyby ktoś z Parafian zechciał dołączyć do grup Żywego Różańca, Wspólnoty Dobrego Pasterza, do Jerycha Różańcowego, czy Grupy Ojca Pio - serdecznie zapraszam. Jest miejsce dla każdego.

 

+ ... zacznij żyć

data dodania: sobota, 12.02.2022

Nie szkoda było świń?

„Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.” Hbr 4,12

 

Niedawno podczas Mszy św. przypadło czytanie z Ewangelii św. Marka o tym, jak Jezus uzdrowił opętanego demonami człowieka i pozwolił, by te demony weszły w stado świń, złożone z dwóch tysięcy sztuk i żeby zwierzęta utonęły.

Czy Jezus uczynił coś złego? Tak. Pozwolił, by demony zatopiły stado dwóch tysięcy świń. Oczywiście, tak ogromne stado kosztowało mnóstwo pieniędzy.

 

Ale jeżeli będziemy patrzeć wyłącznie przez pryzmat straty materialnej, staniemy się jak mieszkańcy Gerazy. Będziemy rozpatrywać, jak wielką starą jest to, że stado świń utonęło w jeziorze, a nie dostrzeżemy cudu, jakim było uwolnienie człowieka spod władzy złych duchów.

Dla Gerazeńczyków ważniejsze były świnie, dlatego wygnali Jezusa ze swojego miasta. Litość nad martwymi zwierzętami wzięła górę nad uczuciem wdzięczności Bogu za cudowne wyzwolenie ich kraju od straszliwych demonów.

 

Od jesieni zeszłego roku słyszę od czasu do czasu zarzuty, że zmiany jakie dokonują się w naszej Parafii są zbyt kosztowne - bo wydane zostały pieniądze - a nie powinny być wydane, powinny czekać na inflację. Że wnętrze naszej Kaplicy zostało zniszczone, bo brakuje w nim całego „stada” bibelotów, drobiazgów, ozdób - a powinny zostać, bo to było ich miejsce, no a czy innym wiernym to się podoba, czy nie - to nieważne.

Ci Parafianie, którym tych rzeczy materialnych brakuje, nie zwracają uwagi na cud, który się już wydarzył - nie zwrócili uwagi, że dzięki wprowadzonym zmianom, do Kaplicy na Msze św. niedzielne przychodzi o wiele więcej wiernych, że ławki są pełne.

Pewnie chętnie wygnaliby tych ludzi, byle wróciły stare rzeczy, te materialne.

 

Przypowieść z Ewangelii, o której wspomniałem na początku, pokazuje, że kiedy Jezus wkracza w nasze życie, może okazać się, że Jego obecność spowoduje jakieś radykalne zmiany w naszym życiu. Może nawet jakieś „stado świń” utonie w jeziorze.

Czy za cenę naszego uwolnienia od nieistotnych spraw, żeby wiara, a nie rzecz, była na pierwszym miejscu - jesteśmy gotowi ponieść pewne straty? Być może nawet materialne? Co jest dla nas ważniejsze: wspólnota parafialna, czy nasze prywatne żądania?

 

Pytania powyżej szczególnie są dla nas ważne, bo w Parafii Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata chcemy budować dom naszemu Królowi.

Czy jesteśmy na to gotowi? Czy mamy w sobie tyle pokory, by przyjąć kolejne zmiany?

Demony i tak będą wystarczająco nam przeszkadzały.

 

„Tak niech świeci Wasze światło przed ludźmi, aby widzieli Wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16).

 

Wszystkim pesymistom, sceptykom, dręczycielom życzę sił, bo moje ADHD zakrzyczy smętne anonimy, donosy do kurii i plotki. A Panu od ankiety, który powypisywał swoje … życzę odwagi, anonimów nie biorę do serca, tylko wyrzucam do kosza!

Niech żyje nasza parafia !!!

 

 

 

 

 

+... zacznij żyć

data dodania: sobota, 05.02.2022

Dom pogrzebowy

 

Źródło: https://kalla.warszawa.pl/dom-pogrzebowy-piaseczno-czym-rozni-sie-od-zakladu-pogrzebowego/

Obecnie jest właściwie standardem, że w chwili śmierci bliskiej osoby jej rodzina od razu dzwoni do wcześniej wybranego zakładu pogrzebowego i zleca mu kompleksową obsługę uroczystości pogrzebowej oraz samego pochówku. Jest to rozwiązanie bardzo komfortowe, umożliwiające pogrążonej w żałobie rodzinie przeżywanie tragedii w spokoju, bez konieczności samodzielnego załatwiania różnych uciążliwych i czasochłonnych spraw, włącznie z formalnościami. W naszym kraju dość często zamiennie używa się określeń „zakład pogrzebowy”, „firma pogrzebowa” oraz „dom pogrzebowy”. Warto zatem wyjaśnić, że ostatnie z nich ma nieco inne znaczenie.[…]

 

Czym formalnie jest dom pogrzebowy?

W tradycyjnym rozumieniu tego określenia, dom pogrzebowy jest budynkiem, który pełni funkcję funeralną, ale o charakterze świeckim. Oznacza to, że w domu pogrzebowym odbywa się uroczystość pożegnania zmarłego przed ostatecznym złożeniem ciała lub prochów do grobu. Jest to coraz popularniejsze rozwiązanie w naszym kraju – od dawna obserwujemy sukcesywny wzrost liczby pogrzebów świeckich, czyli takich, którym zamiast osoby duchownej przewodniczy Mistrz Ceremonii.

Uroczystość w domu pogrzebowym ma diametralnie inny przebieg od tradycyjnej Mszy żałobnej. Nie ma tutaj żadnych elementów religijnych, nikt się nie modli (a przynajmniej nie na głos), nie ma kazania czy śpiewania psalmów żałobnych. Przebieg spotkania w domu pogrzebowym rodzina zmarłego zawsze ustala z firmą pogrzebową oraz zatrudnionym przez nią Mistrzem Ceremonii. Stałym punktem scenariusza jest przemowa, w której Mistrz wspomina zmarłego, opisuje jego życie i dokonania – nierzadko w dość humorystyczny sposób, o ile oczywiście życzy sobie tego rodzina. Pożegnanie w domu pogrzebowym ma zupełnie inny charakter w porównaniu z uroczystością kościelną. Z reguły atmosfera jest nieco mniej patetyczna, całość przypomina bardziej spotkanie rodziny i znajomych – można to porównać do konsolacji, czyli tzw. stypy następującej po pogrzebie.

W Polsce jest wiele domów pogrzebowych, najczęściej mieszczących się na terenie cmentarzy komunalnych lub w ich bliskim sąsiedztwie. Budynek jest oczywiście w pełni przystosowany do organizacji uroczystości pożegnalnych – najczęściej posiada własne nagłośnienie, odpowiednie oświetlenie, jest wyposażony w wystarczającą liczbę miejsc do siedzenia, można w nim podawać gorące napoje i przystroić go wedle życzenia rodziny zmarłego.

 

Dom pogrzebowy rozumiany jako zakład pogrzebowy.

Wielu osobom może się wydawać, że instytucja domów pogrzebowych jest reliktem czasów słusznie minionych. To jeden z powodów, dla których ten termin wszedł do języka potocznego i jest używany na potrzeby określenia firmy zajmującej się świadczeniem usług funeralnych.

Nie jest to może jakiś wielki problem, bo przecież i tak wiadomo, o co chodzi rodzinie, która zgłasza się – jak sama mówi – do domu pogrzebowego, w celu wynajęcia go do organizacji pochówku i pogrzebu zmarłej osoby. Warto natomiast wiedzieć, że prawidłowo powinno się tutaj używać określenia „zakład pogrzebowy”, ewentualnie „firma pogrzebowa”.

Jest to o tyle istotne, że może się przecież zdarzyć sytuacja, w której ktoś zacznie szukać np. w Internecie domu pogrzebowego […] i nie otrzyma żadnych konkretnych wyników. Stąd też radzimy, aby jednak stosować wyrażenie „zakład pogrzebowy” – jest o wiele precyzyjniejsze. Zakład pogrzebowy (mylnie nazywany domem pogrzebowym) jest firmą, która kompleksowo świadczy usługi bezpośrednio lub pośrednio związane z uroczystością pogrzebową i pochówkiem. Wynajmuje się ją bez względu na to, czy planujemy pogrzeb wyznaniowy (np. katolicki) czy świecki. Do podstawowych zadań firmy pogrzebowej należy m.in.:

- odebranie ciała i przewiezienie go do chłodni;

- przygotowanie ciała do uroczystości pogrzebowej (m.in. założenie ubrań, zabiegi kosmetyczne, zakamuflowanie widocznych urazów;

- załatwienie wszelkich formalności pogrzebowych w imieniu rodziny;

- przygotowanie nekrologów i wykupienie ich publikacji w lokalnej prasie, czy na portalach internetowych;

- zorganizowanie transportu ciała na miejsce pochówku;

- zapewnienie wszelkich usług dodatkowych na życzenie rodziny (np. oprawa muzyczna, fotograficzna dokumentacja pogrzebu);

- wynajęcie restauracji na konsolację;

- przygotowanie świeckiej uroczystości pożegnalnej (w przypadku pogrzebu bezwyznaniowego);

 

Podsumowując: nie ma właściwie znaczenia, w jaki sposób określają Państwo firmę świadczącą usługi funeralne. Ważne, aby zaufać profesjonalistom z dużym doświadczeniem. […]

 

 

+ ... zacznij żyć

data dodania: sobota, 29.01.2022

Egzorta wygłoszona przez ks. Dr Krzysztofa Różańskiego – fragment

Papież Franciszek z tego fragmentu Dziejów Apostolskich wyprowadza wniosek, że Kościołowi potrzebne jest wzajemne słuchanie siebie i podążanie wspólną drogą wskazaną przez Boga, którą to “wspólną drogę” nazywamy synodem.  Chrześcijaństwo samo w sobie jest drogą.  Można iść na niej samemu, ale lepiej iść razem. “Syn - hodos” to właśnie “Wspólna Droga”, wzięcie razem na siebie jarzma obowiązków i zadań. To nowa sytuacja Kościoła, w której będziemy bardziej niż dotąd siebie nawzajem słuchać, a przez to również słuchać Ducha Świętego. To doświadczenie słuchania siebie nawzajem i słuchania Ducha Świętego znajdzie potem wyraz w Soborze Jerozolimskim, który odbędzie się 49 roku po Chrystusie i będzie reakcją na problemy powstałe w czasie misji do pogan, którą prowadzili Barnaba i Paweł (Dz 15). Sobór Jerozolimski (49 r.)  to słuchanie Piotra i Jakuba, Pawła i Barnaby, a potem dekret: “Duch Święty i My postanowiliśmy…“

Kościół uznaje, że synodalność stanowi integralną część jego natury. Bycie Kościołem synodalnym znajduje swój wyraz w radach ekumenicznych, synodach biskupów, synodach diecezjalnych oraz radach diecezjalnych i parafialnych. Istnieje wiele sposobów, dzięki którym już doświadczamy form „synodalności” w całym Kościele. Jednak bycie Kościołem synodalnym nie ogranicza się do tych istniejących instytucji. W istocie, synodalność jest nie tyle wydarzeniem czy hasłem, co raczej stylem i sposobem bycia, poprzez który Kościół przeżywa swoją misję w świecie. Misja Kościoła wymaga, aby cały Lud Boży podążał razem, gdzie – w jedności – każdy członek Kościoła ma niezbędną rolę do spełnienia. Kościół synodalny podąża w komunii, aby realizować wspólną misję poprzez udział każdego ze swoich członków.

Zadaniem tego procesu synodalnego nie jest zapewnienie chwilowego lub jednorazowego doświadczenia synodalności, ale raczej stworzenie okazji dla całego Ludu Bożego, aby wspólnie rozeznawać, w jaki sposób postępować na drodze do bycia Kościołem bardziej synodalnym w perspektywie długoterminowej. (…)proces synodalny nie jest już tylko zgromadzeniem biskupów, ale drogą wszystkich wiernych, w której każdy Kościół lokalny ma do odegrania integralną rolę. Sobór Watykański II ożywił poczucie, że wszyscy ochrzczeni, zarówno hierarchia, jak i świeccy, są powołani do aktywnego uczestnictwa w zbawczej misji Kościoła (LG, 32-33). Wierni otrzymali Ducha Świętego w chrzcie świętym i bierzmowaniu oraz są obdarzeni różnymi darami i charyzmatami dla odnowy i budowania Kościoła, jako członkowie Ciała Chrystusa. W ten sposób Urząd Nauczycielski papieża i biskupów pozostaje w dialogu z sensus fidelium, żywym głosem Ludu Bożego. Droga synodalności zmierza do podejmowania decyzji duszpasterskich, które jak najlepiej odzwierciedlają wolę Bożą i są zakorzenione w żywym głosie Ludu Bożego. (Vademecum synodu 1.3)

Trzeba przypomnieć, że od pierwszych wieków chrześcijaństwa, poczynając od Soboru Jerozolimskiego (49 r.), synody odgrywały decydującą rolę w życiu Kościoła. W okresie starożytności były one podstawowym miejscem podejmowania decyzji. Na poziomie Kościoła lokalnego uczestniczyła w nich zasadniczo cała wspólnota kościelna. Odbywały się pod przewodnictwem biskupa, z udziałem prezbiterów i diakonów, ale także przy wysłuchaniu zdania ludu i przy jego akceptacji. W związku z tym, przynagla nas i prowadzi pytanie podstawowe: jak dzisiaj, na różnych poziomach (od lokalnego do powszechnego), realizuje się owo „podążanie razem”, które pozwala Kościołowi głosić Ewangelię, zgodnie z powierzoną mu misją, i do podjęcia jakich działań zaprasza nas Duch Święty, abyśmy wzrastali jako Kościół synodalny? (DP, 2). W tym świetle zadaniem obecnego Synodu jest wsłuchanie się, jako cały Lud Boży, w to, co Duch Święty mówi do Kościoła. Czynimy to poprzez wspólne słuchanie Słowa Bożego zawartego w Piśmie Świętym i żywej Tradycji Kościoła, a następnie poprzez słuchanie siebie nawzajem, a zwłaszcza tych, którzy znajdują się na marginesie, rozeznając znaki czasu. W istocie, cały proces synodalny ma na celu rozwijanie żywego doświadczenia rozeznawania, uczestnictwa i współodpowiedzialności, w którym różnorodność darów łączy się dla misji Kościoła w świecie. (Vademecum synodu 1.3)

… całość egzorty na tej stronie w aktualnościach.

+ ... zacznij żyć

data dodania: niedziela, 26.12.2021

Idąc drogą piątej Ewangelii, przez czas Adwentu doszedłem do Betlejem. Nie do tego Betlejem już mi znanego, w Ziemi Świętej, ale do naszego, tu, na Przylesiu.

Rzesza ludzi pracujących, aby wypadło wszystko jak najlepiej, aby zrealizować dokładnie projekty, jakie miałem w głowie. Tak miało być. I co ciekawsze, już przyszły rok już mam zaplanowany. Może być tylko lepiej…

Dla mnie Boże Narodzenie zaczęło się w czwartek, byłem z Panem Jezusem u chorych. Pierwszy, drugi dom, to dla mnie rekolekcje. Przestaję marudzić, kręcić nosem, po kolejnych odwiedzinach już tylko milczę. Tym razem Pan Bóg urodził mi się z nadzieją, z pomocą i dobrym słowem. To jest niebywałe, przytulić się do Młodego Człowieka, który mówi swojemu Proboszczowi: „My młodzi zawsze będziemy stali sercem za Księdzem”. Boże, jak to zobowiązuje, a jak cieszy! Płakałem ze wzruszenia cały dzień. „Niech ksiądz się nie przejmuje hejtem zgorzkniałych wiernych. My jesteśmy i będziemy…” – tak wyglądało Boże Narodzenie 2021!!!

Chwała na wysokości! Chwała na wysokości, a na ziemi pokój.

W Wigilię o szesnastej było dzieci tak dużo, jak w niedzielę. Wspólne kolędowanie, modlitwa, medytacja nad Słowem. Jakby zamknięcie roratnych rozważań.

O godzinie 22.00, w Wigilię, pełne ławki, ku zaskoczeniu – żywo śpiewających. Po czym przygotowania do Pasterki o godzinie 24.00. Było wahanie: „Zrobić na placu przed kaplicą, czy nie? Jak z pogodą”. Myślę sobie: „Poczuj już, że jesteś tu proboszczem! Decyzja była wcześniej. Odpowiedzialność za dane słowo. Nie daj się dziś wieść za nos – bo zimno”…

„Zespół już ćwiczy, grzaniec już się miesza, światła, nagłośnienie – już działają. Paleniska z ogniem przyjeżdżają… - Zaczynamy”!!!

Maryja z Józefem w pięknych szatach – drogi szukają, niosą nam Małe Dziecię i z oklaskami zaczynamy.

Pytam się cały czas w sercu: „Skąd są ci ludzie, aż tyle z Żalna przyjechało?”. Kto był sam, widział. Nie kłamię. Nikt się nie spodziewał tylu wiernych – dziękuję!!!

Sprawnie odprawiałem, tylko mi Zespół wciąż „przeciągał”😉 –  i Bogu dzięki! Oby tak zawsze grali!

Kazanie było krótkie, zwięzłe i chyba dotarło. Kto nie pamięta, przypomnę: „Pan Jezus urodził się jako bezdomny. Potem musiał uciekać do Egiptu. Nam 20 lat temu powiedział, że tutaj, na Przylesiu, chce mieć swój dom. Przed nami wielkie zadanie. Pobudować dom Jezusowi Chrystusowi Królowi Wszechświata. Dzisiaj Bracie i Siostro weź Jezusa, weź Go do domu: w Słowie, Eucharystii, w Nadziei, Miłości, w tym wszystkim, czego Ci potrzeba, aby się naprawić, naprawić relacje, naprawić Rodzinę, życie”.

Trwanie na modlitwie, w ciszy, w mrozie, ze „strzelającym” ogniskiem – prawdziwa mistyka, gdy Bóg przychodzi i szuka swojego domu.

Komunii Świętych rozdanych tyle, że sam Szafarz się zdziwił. Może zbyt dużo naliczył? Jednak jest to fakt chwalebny, Bóg dotarł do tylu otwartych serc.

Potem śpiewanie, uwielbienie, no i 38 min. minęło jak mgnienie. Wtedy zjawiskowe zimne ognie i śpiewanie, śpiewanie, śpiewanie bez końca. W domu byłem po 2.30. A co najważniejsze, ilu cudnych Parafian poznałem…  Spać, spać, spać!!!

Myślę sobie: „O godzinie 10.00 w niedzielę, to już nikogo nie będzie”. A tu i o 10.00 i 11.30 pełne ławki, i zajęte miejsca stojące i o 13.00 - nieco mniej, a jednak było. Co to się zadziało? O 18.00 stanąłem w prawdzie. Kilka dni temu skarżyłem się memu Koledze księdzu, że mi już ręce opadają. Szustak przyciągnął pól Polski, Mocni w Duchu pół Starogardu, a Moich - jak nie ma, tak nie ma. Mówię Mu: „Chyba musi Jezus zstąpić na ziemię, to może przyjdą”.  

Patrz! Zstąpił – i są!!! -  … i jest Boże Narodzenie.

www.jchkwstarogard.pl

 

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdym czasie. Polityka Prywatności    Informacje o cookies

ROZUMIEM